Żyjemy w czasach szumu informacyjnego i rozproszonej uwagi. Bombardowani tysiącami komunikatów  reklamowych nauczyliśmy się, w dużej mierze, je ignorować. Próby zaangażowania w komunikację z marką stają się coraz trudniejsze, warto więc sięgać po narzędzia, które umożliwiają bezpośredni kontakt i wchodzenie w interakcje z brandem. Sezon letnich festiwali uważamy za otwarty!

Muzyka towarzyszy nam przez całe życie. Nawet jeśli nie słuchamy jej na co dzień, to ulubione nuty zawsze wzbudzają w nas pozytywne emocje. To sprawia, że muzyka jest niezmiernie efektywnym nośnikiem komunikacji z konsumentem, w szczególności dotyczy to wydarzeń typu koncerty czy festiwale. Trudno bowiem zlekceważyć potencjał, jaki drzemie w tłumie bawiących się, zrelaksowanych osób, aktualnych bądź potencjalnych klientów.

W przypadku letnich festiwali muzycznych kontakt z marką budowany jest w oparciu o silne emocje, przeżycia, dlatego ma on większą siłę oddziaływania niż klasyczne kampanie promocyjne. Tego rodzaju przedsięwzięcia są doskonałą okazją do bezpośredniego obcowania z brandem i do zaangażowania wszystkich naszych zmysłów w jego odbiór. Tutaj nie chodzi o zasięg dotarcia, ale o budowanie zaangażowania i wchodzenie w interakcję z odbiorcą. Możliwość doświadczenia produktu czy usługi        w kontekście muzyki, urlopu to szansa na zbudowanie lub wzmocnienie pozytywnego wizerunku marki – emocje towarzyszące odbiorowi muzyki są bowiem przenoszone na nią.

Połączenie świata muzyki i komunikacji marketingowej może być wykorzystywane zarówno w długofalowej strategii kształtowania wizerunku, jak i w akcjach stricte prosprzedażowych. Niezależnie od założonych celów warto pamiętać o jednym – mózg człowieka szybko uczy się wzorców, z którymi ma styczność na co dzień, a w konsekwencji ma tendencję do ignorowania tego, co przewidywalne i szablonowe. Działania, które będą odbiegać od utartego schematu, zdobędą uwagę odbiorcy. Tutaj liczą się nietuzinkowe pomysły, działania niestandardowe. Idealnie jeśli są wpisane w codzienne życie festiwalowicza – ogromny automat do prania od Wrangler’a na festiwalu w Lowlands, woodstockowy Lidl ze specjalną strefą Chillout czy silikonowa opaska z przedpłaconą kartą płatniczą od MasterCards, którą można było łatwo i szybko płacić na tegorocznej edycji Open’era, to tylko niektóre z licznych przykładów.

Organizacja muzycznego festiwalu lub podłączenie się pod istniejące już wydarzenie to szansa dla działań marek reprezentujących różne branże, jednak jak pokazuje doświadczenie Heineken’a, Carlo Rossi czy Carlsberg’a, zaangażowanego w Roskilde Festival, muzyczny marketing to doskonały sposób  na budowanie lub wzmocnienie pozytywnych skojarzeń dla marek, których działania promocyjne, ze względu na prawne ograniczenia, są mocno utrudnione. Dzięki zintegrowaniu swoich działań z komunikacją organizatora, mogą one liczyć na zwielokrotnienie informacji o zaangażowaniu marki w projekt muzyczny, a tym samym wzmocnienie efektu PR.

Potencjał festiwali w odniesieniu do kształtowania pozytywnego wizerunku marki dostrzegły również miasta. Organizacja, czy choćby wsparcie tego typu wydarzeń wpływa na rozpoznawalność miejsca, tym samym zwiększa zainteresowanie danym miastem. Co więcej, osoby zadowolone z czasu spędzonego w nim, łatwiej jest nakłonić do powrotu w przyszłości. Zysk z posiadania w kalendarzu imprez wydarzenia takiego jak Open’er, OFF Festival, Audioriver czy Przystanek Woodstock jest niezaprzeczalny. To festiwale cieszące się zainteresowaniem wykraczającym poza lokalną społeczność, a obecność wydarzenia w mediach to sukces promocyjny dla całego miasta.

 Aurelia Nowik